Zanim weźmiesz pełnomocnika
Do kancelarii najczęściej trafia nie problem prawny. Trafia pismo, kosztorys albo wezwanie i pytanie: ile mam czasu i czy w ogóle mam o co walczyć? Nie każda taka sprawa od razu wymaga zlecenia prowadzenia. Część da się uporządkować samemu: termin, dokumenty, pierwsze pismo, decyzja czy iść dalej. Właśnie po to jest sklep z ebookami.
To nie są „publikacje o prawie”. To opracowania z praktyki. Checklista. Wzór. Orzeczenie, które naprawdę się cytuje. I uczciwa granica: kiedy wystarczy pismo, a kiedy trzeba pełnomocnika.
Co tam znajdziecie
Tematy, z którymi ludzie przychodzą najczęściej.
Oddłużenie: upadłość konsumencka i to, co bywa od niej lepsze, jeśli jeszcze są dochody i majątek do ochrony.
Ubezpieczenia: zaniżone OC sprawcy, szkoda częściowa albo całkowita, kara z UFG za brak polisy. Pierwsza decyzja ubezpieczyciela rzadko bywa ostateczną kwotą. Wezwanie z Funduszu rzadko bywa wyrokiem.
Podróże: opóźniony albo odwołany lot, nieudana wycieczka. Tu liczy się termin i dowód, nie zdenerwowanie po powrocie.
Firma i administracja: B2B wobec PIP, pierwszy przetarg, uwagi do projektów ustaw, błędy w aktach prawa miejscowego.
Oraz krótsze opracowania branżowe, gdy umowa i wizerunek są codzienną robotą, a nie dodatkiem do faktury.
Asortyment się zmienia. Aktualna lista i ceny są w sklepie.
👉 kancelariajackowski.pl/product-category/ebook
Po co to kupować, skoro jest kancelaria
Żeby nie płacić za godzinę tłumaczenia podstaw.
Klient z teczką i odhaczoną checklistą dostaje inną rozmowę niż klient z ogólnym „proszę mi powiedzieć, co robić”. Inna jest też cena dalszego prowadzenia, jeśli w ogóle będzie potrzebne.
Ebook nie gwarantuje wyniku i nie zastępuje pełnomocnictwa. Daje porządek. A porządek w terminie i w dokumentach decyduje o sprawie częściej niż efektowna argumentacja na końcu.
Jeśli po lekturze wyjdzie, że potrzebujesz nas — jesteśmy. Jeśli zamknie się pismem — tym lepiej.
autor: Gabriel Jackowski
